Dziwni
byli. Jacyś tacy zakręceni. On zatrudniony w dobrej firmie.
Miał
tam trochę do gadania. Jeżeli mówił trochę, to i zarabiał
dobrze.
Ona, co za nieszczęście, pracowała w szkole. Uczyła matematyki.
Moją
córkę też. Nie mieli dzieci, ale mieli Fiata 125. On prowadził,
ona
nie miała uprawnień. Był na każde jej zawołanie. Taki
etat.
Do pracy dojeżdżał Fiatem, ona autobusem.
Na
wstępie napisałem, że dziwni byli. Z jednej strony inteligenci
całą
gębą z drugiej chamy jak się patrzy. Awantury domowe prawie
każdego
dnia. Rynsztokowe wyzwiska, rękoczyny, interwencje
policji.
To codzienność. On abstynent całą gębą, nie pił, nie palił.
Jej
nałóg to skoki w bok. Wiedział o tym więc walczył o normalność.
Gdy
zorientował się, że nie ma szans, rozstał się z żoną. Nie
brali
rozwodu.
Poszli każde w swoją stronę.
Po
ośmiu miesiącach wrócili do siebie. Wiem, on zabiegał o jej
powrót.
Kochał ją do szaleństwa. Co ją skłoniło do powrotu, nie
wiem.
Myślę, że pieniądze. Przy nim mogła poszaleć. Cisza trwała
trzy
miesiące. Awantury nasilały się z dnia na dzień. Jej skoki w bok
były
tego przyczyną. Nie potrafiła z tym skończyć. To było silniejsze
od
niej. Postanowił z tym skończyć on. Zrobili śniadanie. On sobie.
Ona
sobie. Jedli to samo z tym, że indywidualnie przygotowywane.
Wyszedł
kilka minut wcześniej od niej. Powiedział: „Do widzenia”
— Nie
odpowiedziała. Była wściekła o wczorajszą awanturę. Nie
zareagował,
było mu to obojętne. Poszedł do garażu. Ona spokojnie
dopiła
kawę. Potem poszła na przystanek autobusowy. Miała szczęście,
z
przodu trafiło się miejsce siedzące a nie zawsze tak było.
Siadła
wygodnie, pomyślała o czekającym ją dniu, obowiązkach.
Usłyszała
sygnał sms. Niechętnie, ale wzięła telefon do ręki. SMS
wysłał
mąż. Przeczytała: ZOBACZYSZ MOJĄ ŚMIERĆ. Idiota, pomyślała.
Schowała
telefon do torebki gdy… Hamowanie autobusu było
nagłe,
gwałtowne, zdecydowane. Niektórzy pasażerowie pospadali
z
miejsc. Jej się udało. Z chwilą hamowania spojrzała w przednią
szybę
autobusu. Z ulicy podporządkowanej, na pełnej szybkości,
wyjechał
Fiat 125p. Całym impetem wbił się w przód autobusu. Tak
szczerze
mówiąc, nie było co zbierać. Poznała samochód. Zrozumiała
sms.
Zakryła w dłoniach twarz…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz