niedziela, 23 lutego 2020

Grill


Popołudniowa sobota, właściwie wieczór. Przyszła z mamusią,
lekko szurniętą i tatusiem, nawalonym tak nieźle. Wszyscy płakali
oprócz tatusia. Twardy facet. Ona 18 lat, około 180cm wzrostu, 85
kg wagi, ciemna karnacja. Zgłosiła gwałt. Zły byłem, miałem kończyć
szychtę, iść do domu. Niestety …
Pojechali na grilla. Była ona z rodzicami oraz dwie kolejne
rodziny z synami. Układ był taki: Jedna dziewczyna i dwóch chłopaków.
Wszyscy w jednym wieku. Starzy bawili się, popijając, przy
ognisku. Młodzi poszli w las. Wrócili pod koniec biesiadowania.
uśmiechnięci, zadowoleni z życia. Nic nie zapowiadało „tragedii”.
O umówionej godzinie podjechała, zamówiona wcześniej, NYSA.
Rozbawione towarzystwo rozwiezione zostało do domów.
W mieszkaniu oświadczyła rodzicom, że została przez kumpli
zgwałcona. Opowiedziała gdzie, co i jak. Decyzję o zawiadomieniu
MO podjęto natychmiast. Jak postanowili tak zrobili a mnie przypadła
rola wyjaśnienia sprawy.
Przyjąłem protokół, przesłuchałem a potem oględziny w szpitalu.
Czekałem z matką na zewnątrz, paliłem papierosa. Nie płakała
już. W pewnym momencie powiedziała
MOGLI  MI TO ZROBIĆ.
Mało nie połknąłem papierosa. Odniosłem wrażenie, że ma pretensje
do córki, że to nie ona była obiektem gwałtu. Myślałem, że
odgryzę sobie język, tak mnie rozbawiła. Wiem, byłem w błędzie,
ale tak pomyślałem.
To już tyle lat od tamtej sprawy a ja pamiętam ten moment.
Jak to wszystko się zakończyło? Normalnie. Dziewczę wycofało
zgłoszenie i sprawa poszła w zapomnienie. Widuję ją czasami. Gdy
była młoda, kłaniała mi się. Uśmiech nie schodził z jej ust. Dzisiaj,
nie kłaniam się jej. Co to, wszystkim zgwałconym mam bić
pokłony? Tak źle ze mną nie jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz