Patrzyli
z ufnością w przyszłość. Wierzyli, że dla nich świeciło
będzie
słońce. Po sześciu miesiącach od zawarcia związku
małżeńskiego otrzymał wizę do Stanów. Cieszyli się oboje. Ustalili,
że wróci, gdy uzbierają na godne życie. Przekonani byli, że
dwuletnie odkładanie zielonych papierków umożliwi rozkręcenie
dochodowegointeresu. A co za tym idzie, swobodnego, na luzie,
życia. Założyła konto dewizowe, na które miał przekazywać
oszczędności. Płakała gdy wyjeżdżał. On także miał wilgotne oczy,
ale czego się nie robi dla lepszego życia, kochanej kobiety. Szybko
znalazł pracę. Pierwsze oszczędności wpłynęły po dwóch
miesiącach a potem poszło już gładko. Każdego miesiąca
potwierdzała listownie lub telefonicznie
małżeńskiego otrzymał wizę do Stanów. Cieszyli się oboje. Ustalili,
że wróci, gdy uzbierają na godne życie. Przekonani byli, że
dwuletnie odkładanie zielonych papierków umożliwi rozkręcenie
dochodowegointeresu. A co za tym idzie, swobodnego, na luzie,
życia. Założyła konto dewizowe, na które miał przekazywać
oszczędności. Płakała gdy wyjeżdżał. On także miał wilgotne oczy,
ale czego się nie robi dla lepszego życia, kochanej kobiety. Szybko
znalazł pracę. Pierwsze oszczędności wpłynęły po dwóch
miesiącach a potem poszło już gładko. Każdego miesiąca
potwierdzała listownie lub telefonicznie
odbiór
okrągłej sumki. Mieli trochę pecha bo dolar za sprawą
mało
dziś znanego prof. Balcerowicza, zaczął ścigać się ze
złotówką.
złotówką.
Trzeba
było przedłużyć pobyt aby wyjść na swoje. Jej, jego
nieobecność przestała przeszkadzać. Czuła się coraz swobodniej.
Miała pieniądze, powodzenie. Była atrakcyjna. Weszła bez
zaproszenia do świata, który nie ma litości dla idiotów.
Zapomniała o rzeczywistości.
nieobecność przestała przeszkadzać. Czuła się coraz swobodniej.
Miała pieniądze, powodzenie. Była atrakcyjna. Weszła bez
zaproszenia do świata, który nie ma litości dla idiotów.
Zapomniała o rzeczywistości.
Opamiętała
się wówczas gdy przedzwonił informując, że za
miesiąc wraca. Nie potrafiła powiedzieć słowa, wyrazić radości.
Wiedziała, że nie ma do kogo i po co wracać. Był biedniejszy niż
przed wyjazdem. Pięć lat nieobecności w domu, harówy od świtu
do nocy. Nadziei, że to całe poświęcenie jest dla ich wspólnego
dobra. Nie wiedział co go czeka. Przez cały ten okres wysłuchiwał
kłamstw, nie wiedząc o tym. Zdziwiony był, że nie ma jej na
lotnisku. Do domu dotarł następnego dnia rano. Był maksymalnie
zmęczony. Zadzwonił do drzwi. Nikt nie otworzył. Zapukał raz ,
drugi, coraz mocniej. Zaczął się denerwować. Otworzyły się drzwi
sąsiedniego mieszkania
miesiąc wraca. Nie potrafiła powiedzieć słowa, wyrazić radości.
Wiedziała, że nie ma do kogo i po co wracać. Był biedniejszy niż
przed wyjazdem. Pięć lat nieobecności w domu, harówy od świtu
do nocy. Nadziei, że to całe poświęcenie jest dla ich wspólnego
dobra. Nie wiedział co go czeka. Przez cały ten okres wysłuchiwał
kłamstw, nie wiedząc o tym. Zdziwiony był, że nie ma jej na
lotnisku. Do domu dotarł następnego dnia rano. Był maksymalnie
zmęczony. Zadzwonił do drzwi. Nikt nie otworzył. Zapukał raz ,
drugi, coraz mocniej. Zaczął się denerwować. Otworzyły się drzwi
sąsiedniego mieszkania
Sąsiad,
którego znał z widzenia, wręczył mu klucz. Powiedział,
że
żona prosiła aby przekazać. Wszedł do mieszkania. Nic się nie
zmieniło,
pomyślał, a miały być nowe meble. Na stole zauważył
kartkę
papieru. Przeczytał: „Nie czekaj na mnie”. Siadł na krześle.
Zakrył
twarz dłońmi. Nie potrafił powstrzymać łez. Nie wiadomo
jak długo tak siedział. Najbliższa sąsiadka zeznała, że przez długi
czas słyszała trudny do opisania płacz, skowyt, wycie. Potem
usłyszała jakiś stukot a potem już tylko ciszę. Do mieszkania
weszliśmy podwóch dniach od jego przyjazdu. Popełnił
samobójstwo.
Rozmawiałem z nią chcąc wyjaśnić sprawę do końca. W pewnym
momencie powiedziała: — Co on sobie myślał, że będę na niego
czekała pięć lat?
Coś się we mnie zagotowało. Spojrzałem wściekły w jej
jak długo tak siedział. Najbliższa sąsiadka zeznała, że przez długi
czas słyszała trudny do opisania płacz, skowyt, wycie. Potem
usłyszała jakiś stukot a potem już tylko ciszę. Do mieszkania
weszliśmy podwóch dniach od jego przyjazdu. Popełnił
samobójstwo.
Rozmawiałem z nią chcąc wyjaśnić sprawę do końca. W pewnym
momencie powiedziała: — Co on sobie myślał, że będę na niego
czekała pięć lat?
Coś się we mnie zagotowało. Spojrzałem wściekły w jej
oczy.
Nie potrafiłem ukryć emocji.
-SPIERDALAJ
Więcej jej nie widziałem.
-SPIERDALAJ
Więcej jej nie widziałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz