niedziela, 23 lutego 2020

SMAK PIECZAREK


Połowa lat 70-tych ubiegłego wieku (jak to ładnie brzmi). Jakiś
pacan doniósł listownie i anonimowo o „geszeftach” producenta
pieczarek. Doniósł, że facet kradnie wodę z zakładu pracy usytuowanego
w pobliżu pieczarkarni. Szef mówi: " Idź, zobacz co jest
grane”. Poszedłem. Nawet cieszyłem się z tego wyjścia. Nigdy nie
byłem w pieczarkarni a teraz miałem okazję zobaczyć jak wygląda.
Facet był na miejscu. Powiedziałem po co przyszedłem. Wyjaśniliśmy
sprawę szybko. Był „czysty”, anonim można było odłożyć a/
a. Mogłem wracać do firmy, ale chciałem zobaczyć pieczarkarnię.
Zapytałem czy mogę. Pozwolił. Miałem ze sobą modną wówczas torbę,
którą powiesiłem na wieszaku i poszedłem. Zaskoczony byłem
tym co zobaczyłem. Facet wykorzystał piwnice zniszczonego podczas
wojny, dużego budynku. Być może był to zapomniany
schron. Nie pamiętam już dzisiaj. W każdym razie byłem pełen
podziwu. Wróciłem do gościa po około godzinie. Pamiętam jak
z uśmiechem powiedział: „Zacząłem się bać, że pan zabłądził”. Na
stole leżała torba wypełniona pieczarkami. Mówię, żeby nie robił
jaj, że przegina i takie tam. Nie miałem przy sobie pieniędzy, nie
mogłem zapłacić a on nie chciał pieczarek z powrotem przyjąć.
Wziąłem. Podziękowałem i wyszedłem. Po tygodniu facet nie żył.
Powiesił się w pieczarkarni. Bałem się, że coś przeoczyłem podczas
wyjaśniania anonimu. Miałem stracha, że zarzucą mi olewanie sprawy
a przy tym wyjdzie, że wziąłem torbę pieczarek, nie płacąc
za nie. Po prostu czysta łapówa. Na szczęście nic takiego się nie stało.
Powodem samobójstwa były sprawy rodzinne. Coś negatywnego
zaiskrzyło między nim a jego żoną i wszystko poszło się j… Dziś nie
ma już pieczarkarni. Zasypano ją ziemią. Jest park. A pieczarki???
Kto nie lubi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz