Budowlaniec,
tzw. prywatna inicjatywa. Wysoki, lekko szpakowaty.
Co
tam dużo gadać. Podobał się kobietom. Miał taki zwyczaj,
że
po zakończonej budowie, gdy kasa była na koncie, wyruszał się
zrelaksować.
Identycznie było tym razem. Poszedł do najlepszej
knajpy
w mieście. Ona już tam była. Nie, nie, nie. Nie byli umówieni,
nawet
się nie znali. Po prostu lubiła zaszaleć stąd jej tam obecność.
Muszę
przyznać, że nie brakowało jej urody. Tak, była ładna. Potem
się
okazało, że także przebiegła. Ale to potem. Teraz postawił jej
drinka.
Kulturalny był więc zapytał czy może, czy napije się z nim
i
takie tam duperele. Ona też kulturalna więc krzywiła się, wahała,
ale
przekonywujący był. Wypili po szklaneczce. Potem trójeczka na
parkiecie
i znów szklaneczka...Było fest. Wybawiła się za wszystkie
czasy.
On też był zadowolony. Około 2 w nocy poinformował, że
musi
wracać. Powiedziała, że sama nie będzie przy stole siedzieć,
więc
też kończy. Mieli szczęście, bo szli w tym samym kierunku.
Mieszkała
bliżej od niego. Nie chciał kończyć szampańskiego wieczoru
u
niej mimo, że zasugerowała. Odmówił mówiąc, że musi wracać
do
domu. Kłamał jak budowlaniec. Nie było mu spieszno do
domu.
Ciągnęło go troszeczkę dalej, na inną dzielnicę. Mieszkała
tam
35 letnia, samotna, nauczycielka. Odwiedzał ją często. U niej
relaksował
się na całego. Tak było i tym razem. Do domu wrócił
przed
10 rano. Dostał od żony kilka razy w pysk i poszedł spać. Być
może
uniknął by bicia gdyby w momencie wchodzenia do mieszkania
nie
stała za drzwiami. Zamiast przeprosić za spóźnienie on,
spóźniony
idiota, zapytał: „TO TY JESZCZE NIE ŚPISZ????”
Po
prawie trzech miesiącach przypadkowo spotkał babkę,
z
którą bawił się na wieczorku relaksującym. Była niesamowicie
szczęśliwa.
Spotkanie wprawiło ją w doskonały nastrój. Jego mniej.
Mówiła,
że bardzo chciała go spotkać, że tęskniła, że ma coś ważnego
do
powiedzenia. Poszli do kawiarni. Chciał postawić kawę, lampkę
wina,
ale odmówiła. Powiedziała, że nie może pić alkoholu bo
jest
w ciąży. Pogratulował szczerze. Nie pytał z kim bo nie znał jej
kochanków,
przyjaciół czy też przypadkowych, takich jak on, znajomych.
Dla
uspokojenia czytających pragnę przypomnieć, że nie
były
to czasy DNA. Ojców wybierały matki wskazując palcem. Ale
wracajmy
do spotkania. „Nie pytasz kto jest ojcem dziecka?”- zapytała.
„Skąd
mogę wiedzieć” — odpowiedział. „To jest twoje dziecko,
kochanie”-
powiedziała szczęśliwa. Nie wiedział co odpowiedzieć,
zbaraniał
jak baran, roześmiał się nerwowo. „Wyluzuj kobieto,
znajdź
sobie innego sponsora. Mnie w to nie mieszaj. Spadaj, nie
chcę
cię więcej widzieć.” — wypalił zdenerwowany. Wstał, poprosił
kelnerkę,
zapłacił. Spojrzał na nią wściekły. Nie zdążył się
odwrócić,
gdy
powiedziała” Nie zapłaciłeś za tańce, zapłacisz za dziecko.
Nie
mogę
być matką i ojcem”. „Jeżeli myślisz, że naciągniesz mnie na
kasę,
jesteś w błędzie. Nie dostaniesz centa. A teraz won…” —
wycedził
przez
zęby. Nie wiedział biedaczek, że jest na straconej pozycji.
Nie
wiedział, że wszystkie okoliczności przemawiają za jego
ojcostwem.
Nie wchodzę w szczegóły, ale gdy sprawa nabrała rozpędu
musiał
odpowiedzieć na kilka ciekawych pytań, na które odpowiedź
była
szalenie trudna. Musiał przyznać, że tego i tego wieczoru
był
w tej i tej knajpie, że bawił się z tą i tylko z tą dziewczyną.
Żeby
było śmieszniej, padło pytanie dot. jego umiejętności
tanecznych.
Zapytano czy potrafi prowadzić i takie tam. Bał się
okropnie,
że zostanie ojcem. Co jakiś czas zmieniał kolor skóry, wił
jak
piskorz. Najgorsze dla niego było to, że nie potrafił rozliczyć
się
z czasu od 2,30 do 9,30. Przecież nie chodził po mieście, nie
śpiewał
„Deszczowej piosenki” Jeżeli nie spędził z tancerką nocy,
to
gdzie był. Razem się bawili, razem szczęśliwi wychodzili z
knajpy,
szli
w kierunku jej domu. Nie jego, jej. Więc o czym tutaj gadać.
Był
u niej i koniec. Bajeczki to my, nie nam. Tutaj oddaję gościowi
cześć.
Chronił nauczycielkę. Robił wszystko aby jej nazwisko nie
ujrzało
światła dziennego. Był lojalny. O ich romansie nikt wcześniej
nie
wiedział. Nie wiedział do czasu ogłoszenia wyroku. Sąd
z
radosną miną ogłosił światu, że został tatusiem. Najbardziej
cieszyła
się
mamusia. Zawsze to dziecko ma nazwisko ojca a ona świeży
zastrzyk
gotówki co miesiąc. Niestety dla niej, cieszyła się za
wcześniej.
Odwołał się od wyroku. Przedstawił nowego, wiarygodnego
świadka.
Nauczycielka zeznała, że tej i tej nocy w godzinach
takich
i takich był u niej. Sąd dał jej wiarę. Tancerka musiała szukać
innego
ojca.
On
rozszedł się z żoną, nawiasem mówiąc, znaną w mieście
lekarką,
i zamieszkał z nauczycielką. Na odchodne dostał kilka razy
w
pysk. Dostał mimo, że nic nie mówił. Tancerka, krótko po
sprawie,
zamieszkała
z jakimś facetem i razem wychowali syna. Jeżeli
powiem,
że jest bardzo podobny do budowlańca, uwierzycie?
Tancerka,
kilka dni przed baletami z budowlańcem miał upojną
noc
z NN facetem. Gdy zorientowała się, że jest w ciąży postanowiła
działać.
Nie wiedziała z kim więc wybór padł na budowlańca.
W
końcu prywatna inicjatywa. Już była w ogródku…