środa, 4 marca 2020

RELAKS


Jak zwykle, zaczęło się od krzyku.: Zgwałcił, zgwałcił… Przy tym
płacz, łzy jak grochy, rozmazany makijaż. Nie znam się na tym, ale
wyraźnie widać, że oczy podmalowane ołówkiem kopiowym. Proszę
aby usiadła. Uspokajam, częstuję sportem to papieros, bardzo
popularny w tamtych czasach. Były poznańskie i radomskie, znacznie
lepsze. Podobno dodawano do nich tytoń. Poznańskie robiono
wyłącznie ze słomy. Częstuje się. Przypalam, lekki sztach, kaszelek.
Jest dobrze. Spojrzałem kontem oka. Lekko przytłuszczona 25 -latka.
Proszę aby opowiedziała co i jak.
Konduktorka autobusowa. Pracę zakończyła o 23.20. Rozliczyła
bilety, a z uwagi na zbyt późną porę poszła na taxi. Mieszkała
w hotelu robotniczym. Wsiada do taxi, za nią NN facet. Kierowca
rusza pod wskazany przez nią adres. Nie rozumiem, pytam o faceta.
Dlaczego wsiadł, dlaczego nie protestowała, co taksiarz na to. Nic,
żadnej reakcji. Wsiadł i tyle. Taryfa zatrzymuje się przed hotelem.
Płaci kasę, wysiada, a za nią NN facet. Przed wejściem do hotelu
rzuca się na nią, wciąga do piwnicy, gwałci. Bała się okropnie, nie
miała sił krzyczeć. Nawet dziecko wie, że dziewczę opowiada bzdury.
Ale cóż, czynności muszę wykonać. Wołam do pomocy technika.
Zdarzenie miało miejsce blisko Komendy. Idziemy piechotą.
Wchodzimy do piwnicy.
Nie ma światła. Dobrze, że wziąłem latarkę. Dziewczyna pierwsza,
ja za nią.
Cały czas podświetlam korytarz. Nagle co to… Majtki na ziemi.
To tutaj, stwierdzam.
Potakuje głową. -Pani majtki? Zaprzecza. A czyje? — nie daję za
wygraną. Upiera się, że nie jej. Nie mogę udowodnić, że jej, bo jak?
Przecież nie rozbiorę, aby sprawdzić. Kolega się wściekł. Śpiący był,
dlatego. Mnie zaczyna wszystko bawić. Ostrzegam ją, że źle skończy
kłamiąc. Mówię, że nie było gwałtu, że wie z kim poszła do piwnicy.
Upiera się. Nie mam wyjścia, muszę szukać sprawcy. Wiem co
się stało, wiem kto poszkodowany, nie wiem kto nabroił. Pierwszy,
o którym pomyślałem, to kierowca autobusu, z którym kończyła pracę.
Nie znała jego nazwiska, imienia gdyż krótko pracowała. Wykonałem
telefon do dyspozytora i wszystko wiedziałem. Godzina 1
z groszami, pukamy do faceta, nawiasem mówiąc, starego kawalera.
Właśnie się wykąpał. Był w szlafroku. Proszę, aby się ubrał. Mówię,
że mam do wyjaśnienia pewną sprawę. Był „podcięty”. Jedziemy
na pogotowie pobrać krew. Tam się postawił, zaczął walczyć, nie
chciał oddać krwi. Lekarz bał się, że złamie igłę. Odmówił pobrania.
W Komendzie mówię dlaczego ze mną przyjechał. Pytam, czy
mu nie wstyd krzywdzić koleżankę z pracy. — Tak myślałem, że
o to chodzi. Trzeba było od razu, a nie ciągać mnie po szpitalach —
mówi. Panie, powiem szczerze jak było.
Słucham z zainteresowaniem.
Koniec pracy. Rozliczyliśmy kursy. Ona u nas nowa. Pomyślałem,
że może się uda.
Zaproponowałem nieśmiało, że może gdzieś pójdziemy. Zgodziła
się ochoczo, proponując pokój w hotelu, gdzie mieszka. Moje
koszta, to zapłata w kwocie 100 zł.
ZET SKI
102
Poszliśmy na postój taxi. Zamówiła kurs i pojechaliśmy. Przed
wejściem do hotelu powiedziała, że do pokoju nie pójdziemy, gdyż
mieszka z koleżanką.
Zaproponowała piwnicę. Zgodziłem się. Po wszystkim przypomniała
mi o zapłacie.
Wie pan, zdenerwowała mnie tym. Jak mogła? Powiedziałem, że
jeżeli jeszcze raz wspomni o pieniądzach, spiorę ją. Uciekła. Myślałem,
że udała się do pokoju, a ona pobiegła do was. Zapytałem
o majtki. Potwierdził, że jej, sam zdejmował.
Zapomniała założyć przed ucieczką. Udałem się do pokoju,
w którym czekała.
Powiedziałem jak było pytając, czy dalej podtrzymuje zgłoszenie
o gwałcie.
Wycofała wszystko. Stwierdziła tylko, że żal jej 100 zł, które
obiecał.
Brak wypłaty był powodem zgłoszenia „gwałtu”. Następnego
dnia zwolniła się z PKS-u.
Wiedziała, że nie ma tam dla niej miejsca. Nie wiem gdzie wyjechała.
Nie szukałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz