Jak
zwykle, zaczęło się od krzyku.: Zgwałcił, zgwałcił… Przy tym
płacz,
łzy jak grochy, rozmazany makijaż. Nie znam się na tym, ale
wyraźnie
widać, że oczy podmalowane ołówkiem kopiowym. Proszę
aby
usiadła. Uspokajam, częstuję sportem to papieros, bardzo
popularny
w tamtych czasach. Były poznańskie i radomskie, znacznie
lepsze.
Podobno dodawano do nich tytoń. Poznańskie robiono
wyłącznie
ze słomy. Częstuje się. Przypalam, lekki sztach, kaszelek.
Jest
dobrze. Spojrzałem kontem oka. Lekko przytłuszczona 25 -latka.
Proszę
aby opowiedziała co i jak.
Konduktorka
autobusowa. Pracę zakończyła o 23.20. Rozliczyła
bilety,
a z uwagi na zbyt późną porę poszła na taxi. Mieszkała
w
hotelu robotniczym. Wsiada do taxi, za nią NN facet. Kierowca
rusza
pod wskazany przez nią adres. Nie rozumiem, pytam o faceta.
Dlaczego
wsiadł, dlaczego nie protestowała, co taksiarz na to. Nic,
żadnej
reakcji. Wsiadł i tyle. Taryfa zatrzymuje się przed hotelem.
Płaci
kasę, wysiada, a za nią NN facet. Przed wejściem do hotelu
rzuca
się na nią, wciąga do piwnicy, gwałci. Bała się okropnie, nie
miała
sił krzyczeć. Nawet dziecko wie, że dziewczę opowiada bzdury.
Ale
cóż, czynności muszę wykonać. Wołam do pomocy technika.
Zdarzenie
miało miejsce blisko Komendy. Idziemy piechotą.
Wchodzimy
do piwnicy.
Nie
ma światła. Dobrze, że wziąłem latarkę. Dziewczyna pierwsza,
ja
za nią.
Cały
czas podświetlam korytarz. Nagle co to… Majtki na ziemi.
To
tutaj, stwierdzam.
Potakuje
głową. -Pani majtki? Zaprzecza. A czyje? — nie daję za
wygraną.
Upiera się, że nie jej. Nie mogę udowodnić, że jej, bo jak?
Przecież
nie rozbiorę, aby sprawdzić. Kolega się wściekł. Śpiący był,
dlatego.
Mnie zaczyna wszystko bawić. Ostrzegam ją, że źle skończy
kłamiąc.
Mówię, że nie było gwałtu, że wie z kim poszła do piwnicy.
Upiera
się. Nie mam wyjścia, muszę szukać sprawcy. Wiem co
się
stało, wiem kto poszkodowany, nie wiem kto nabroił. Pierwszy,
o
którym pomyślałem, to kierowca autobusu, z którym kończyła
pracę.
Nie
znała jego nazwiska, imienia gdyż krótko pracowała. Wykonałem
telefon
do dyspozytora i wszystko wiedziałem. Godzina 1
z
groszami, pukamy do faceta, nawiasem mówiąc, starego kawalera.
Właśnie
się wykąpał. Był w szlafroku. Proszę, aby się ubrał. Mówię,
że
mam do wyjaśnienia pewną sprawę. Był „podcięty”. Jedziemy
na
pogotowie pobrać krew. Tam się postawił, zaczął walczyć, nie
chciał
oddać krwi. Lekarz bał się, że złamie igłę. Odmówił
pobrania.
W
Komendzie mówię dlaczego ze mną przyjechał. Pytam, czy
mu
nie wstyd krzywdzić koleżankę z pracy. — Tak myślałem, że
o
to chodzi. Trzeba było od razu, a nie ciągać mnie po szpitalach —
mówi.
Panie, powiem szczerze jak było.
— Słucham
z zainteresowaniem.
— Koniec
pracy. Rozliczyliśmy kursy. Ona u nas nowa. Pomyślałem,
że
może się uda.
Zaproponowałem
nieśmiało, że może gdzieś pójdziemy. Zgodziła
się
ochoczo, proponując pokój w hotelu, gdzie mieszka. Moje
koszta,
to zapłata w kwocie 100 zł.
ZET
SKI
102
Poszliśmy
na postój taxi. Zamówiła kurs i pojechaliśmy. Przed
wejściem
do hotelu powiedziała, że do pokoju nie pójdziemy, gdyż
mieszka
z koleżanką.
Zaproponowała
piwnicę. Zgodziłem się. Po wszystkim przypomniała
mi
o zapłacie.
Wie
pan, zdenerwowała mnie tym. Jak mogła? Powiedziałem, że
jeżeli
jeszcze raz wspomni o pieniądzach, spiorę ją. Uciekła. Myślałem,
że
udała się do pokoju, a ona pobiegła do was. Zapytałem
o
majtki. Potwierdził, że jej, sam zdejmował.
Zapomniała
założyć przed ucieczką. Udałem się do pokoju,
w
którym czekała.
Powiedziałem
jak było pytając, czy dalej podtrzymuje zgłoszenie
o
gwałcie.
Wycofała
wszystko. Stwierdziła tylko, że żal jej 100 zł, które
obiecał.
Brak
wypłaty był powodem zgłoszenia „gwałtu”. Następnego
dnia
zwolniła się z PKS-u.
Wiedziała,
że nie ma tam dla niej miejsca. Nie wiem gdzie wyjechała.
Nie
szukałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz