Około
23 telefon dyżurnego:
— Jedź
do szpitala, mają tam trampolinowego skoczka. Z mostu
drogowego
skoczył do Odry jakiś gnojek. Pogadaj z nim. Może ktoś
go
wypchnął, zmusił do skoku. Nigdy nic nie wiadomo.
— Panikujesz.
Lato jest, chciał sobie popływać —
mówię.
Radiowóz
czekał
Trasa z komendy do szpitala to trzy minuty jazdy. Witam
się
z lekarzem, który mówi, że nie może z (jak to określił)
pacjentem
nawiązać
kontaktu. Pytam w którym pokoju pacjent leży. Okazało
się,
że leży w izolatce czyli na korytarzu.
W
tamtych czasach korytarz to najbardziej popularna izolatka.
Szukam
wzrokiem…
Jest.
Leży z zamkniętymi oczami, ręka spoczywa na czole,
policzki
rumiane czyli krążenie jest. W końcu człowiek szkolił się
z
udzielania pierwszej pomocy i potrafi rozpoznać czy pacjent żyje
czy
odpłynął. Ten zakończył pływanie. Odpoczywał.
Siadłem
na taborecie, spojrzałem na chłopaka.
— Cześć.
Zdjął
rękę z czoła, spojrzał:
— Cześć-
odpowiedział.
Nie
widział lekarza stojącego za nim, który zaczął się śmiać.
Widocznie
cieszył się, że nawiązano z pacjentem kontakt. Zaraz też
poszedł
do siebie.
— Co
ty odpierdalasz ?
-pytam.
Teraz
pacjent zaczął się śmiać. Nooo, pomyślałem, skoro jest tak
wesoło
to wszystko pójdzie dobrze.
— Co
się stało, dlaczego pływałeś w ubraniu? — pytam.
— Dziewczyna
mnie rzuciła. Nie mogłem sobie z tym poradzić.
Miałem
wszystkiego dość. Skoczyłem —
odpowiedział
załamany.
— Wiesz
co? Miała rację, że cię pogoniła. Ty się nawet utopić
nie
potrafisz. Takiego łamagę trzymać w domu to tragedia. Opowiadali
mi,
kłamałem, jak szybko do brzegu płynąłeś. Szybciej kraulowałeś
niż
z mostu leciałeś. Przestań z siebie nieszczęśnika robić.
Idź
do domu, zmień ciuchy na suche i leć na jakiś five. Sobota jest,
grają.
Dziewczyny chcą tańczyć, chłopaków poznawać a ty na korytarzu
szpitalnym
leżysz i innym czas zajmujesz.
— Chyba
ma pan rację — stwierdza.
— Nie
chyba a na pewno. Spadaj i to już. Tylko lekarza przeproś
i
pielęgniarkę, która przy tobie skakała. Jeszcze jedno. Nie chce
cię
tutaj
więcej widzieć. Jeżeli jeszcze raz odwalisz taki numer, utopie
w
misce wody.Gdybym ja miał skakać do wody po każdej dziewczynie,
która
mnie
pogoniła, byłbym mistrzem olimpijskim w pływaniu. Wiesz
co?
Cieszę się, że nim nie zostałem. Będziesz rozsądny, też się
będziesz
cieszyć.
— Proszę
pana. Mogę zaprosić pana na lampkę wina?
— Nie
możesz. Mało się płynu nałykałeś? Uciekaj na zabawę.
Widuję
chłopaka czasami. Teraz to dorosły mężczyzna. Ma bardzo
ładną
żonę.
Udajemy,
że się nie znamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz