Cały
internat Liceum Pedagogicznego szuka jednego z uczniów
klasy
maturalnej.
Wczoraj wrócił z wakacji a dzisiaj, ani widu ani słychu. W końcu
jeden z umyślnych postanowił zajrzeć do WC mieszczącego się
w podwórzu. Niestety, drzwi były skutecznie zamknięte. Poprosił
drugiego ucznia aby podsadził go na wysokość okna. Niestety, było
zbyt wysoko. Załatwiono drabinę po której wszedł do góry.
Wszedł,
zobaczył co zobaczył. Wrzasnął i zeskoczył na dół. Przerażonym
głosem powiedział:
Wisi!
Zrobiło się zbiegowisko. Belfrada, kierownik internatu no
i uczniowie. Ciało pedagogiczne zastanawia się jak wejść do
wnętrza.
Udają, że nie wiedzą, są dwa wyjścia. Jedno to wyważyć drzwi.
Drugie, po drabinie, przez okno do środka, zeskok i od wewnątrz
je otworzyć. Wybierają drugą opcję. Jest jednak problem, nie ma
chętnego aby to wykonał. Najodważniejszy belfer, zapytał
nieśmiało
zebranych, czy jest wśród nich chętny do tej operacji. Zgłosił się
jeden uczeń, taki mały, a może najmniejszy z zebranych.
Szybko wszedł po drabinie. Jeszcze szybciej otworzył drzwi
i błyskawicznie wyszedł.
Nie muszę dodawać, że przez OKNO. Jak to zrobił, nie wiadomo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz