środa, 4 marca 2020

STRACH




Niemożliwe, znowu??? To piąty w ciągu dwóch miesięcy. Piąty
w tym samym parku.
Gra z nami w kulki, tak nie może być, musimy dorwać drania.
Zapada decyzja:
OBSTAWIAMY PARK. Zaczęło się. Wszystkie wieczory, noce spędzam
w parku.
Oczywiście, nie sam. Chodzą dziewczyny, koledzy.
Dziewczyny na „podpuchę”, my aby złapać drania. Po miesiącu
rezygnujemy, mamy dość. Gwałciciel nie zaatakował. Po dwóch
dniach kolejny gwałt w tym samym parku. Wracamy do poprzednich
działań. Łażenie po parku, obserwowanie, czekanie na cwaniaczka.
Po dwóch tygodniach rezygnujemy. Nie było sensu. Może wyjechał,
zachorował, a może szlag go trafił. Takie było nasze życzenie. Niestety,
usłyszeliśmy o nim po 3 dniach. Napadł na kobietę, która
potrafiła się obronić. Musiał uciekać. Szczerze mówiąc, zaczęliśmy
bykiem” na siebie patrzeć. Działamy, spokój, cisza. Siedzimy
w domach, atakuje. Coś nie tak. Kolejny raz obstawiamy park. Około
23 JEST!!!
Nie w parku, ale sześć kilometrów dalej. Błyskawicznie samochody
i jazda. Blisko miejsca zdarzenia widzę faceta idącego lasem
w kierunku G. Skręcamy w jego kierunku. Usiłuje uciec, lecz nie ma
szans. Za bety i do samochodu.
Nie pytam o nic. Mówi, że wszystko powie. Nie wiem o czym,
więc proszę aby powiedział. Zaczyna opowieść o gwałcie.
Nie przerywałem, opowiadał przez całą drogę.
Opowiedział wszystko ze szczegółami. Potem zarzut, protokół
przesłuchania podejrzanego. Zeznania poszkodowanej udokumentowano
także. Opisała wszystko szczegółowo.
Z uwagi na fakt, że było bardzo ciemno, nie potrafiła potwierdzić,
czy zatrzymany jest tym, który ją zgwałcił. Potem skonfrontowaliśmy
co oboje mieli do powiedzenia. Wszystko się zgadzało. Miejsce, sposób
działania sprawcy… wszystko, wszystko. Następnego dnia
fachowcy od „gwałtów” przepuścili gościa przez magiel. Ku radości
wszystkich przyznał się do gwałtów-parkowych. Potem poszło szybko.
Zeznania, okazania, konfrontacje. Poszkodowane nie były
w stanie faceta rozpoznać, nie potrafiły opisać. Atakował z tyłu,
powalał na ziemię… Nigdy nic nie mówił, nie bił. Po prostu „kochał”.
Zaraz potem szybko uciekał. Nagrody rozdane,
wódka wypita, facet siedzi. Jest dobrze. Noce spokojne. Chce się
żyć. Pamiętam szum w prasie, gratulacjom nie było końca. Dostał
4,5 roku odsiadki.
Poszedł siedzieć, a my na kielicha Zwycięzców się nie sądzi.
Nie wytrzeźwiałem dobrze, gdy otrzymałem polecenie do
natychmiastowego stawienia się w komendzie. Poszedłem klnąc po
drodze. Musiałem się stawić, nie musiałem kląć. To tak przy okazji.
Wytrzeźwiałem na miejscu. Zgłoszenie gwałtu.
W PARKU. Od tego momentu zaczęła się jazda. Noc w noc. Spałem
w dzień, nocą przebywałem w parku. Pół biedy gdy chodziłem,
gorzej, gdy siedziałem ukryty. Myślałem, że oszaleję. W końcu
wpadł. Miał pecha, rzucił się na koleżankę, która wiedziała co ma
robić. Był tak zaskoczony, że nie potrafił słowa z siebie wydusić.
Szybko przyznał się do wszystkiego, podał okoliczności związane
z działalnością parkową. Wiedział, że park jest obstawiany. Miejsce
dogodne do ataku zajmował w dzień. Obserwował teren, widział co
się w parku dzieje itd.
Miał to szczęście, że przychodził przed nami. Gdy zauważył coś
dla siebie niepokojącego, rezygnował. Gdy był pewien, że teren jest
czysty, atakował. Ostatnim razem przyszedł później od nas, nie wiedział,
że siedzimy w dziuplach i obserwujemy. Przekonany był, że
mamy „wolne”. Tak to się kończy, niestety.
Jedna kawa czy piwo zbyt długo pite i posprzątane. Następnego
dnia pojechałem do pierwszego winnego. Ucieszył się, gdy
mnie zobaczył. Wiedział, że poczęstuję fajką, że zapali. Tak też
się stało. Siedzimy, palimy, śmiejemy się… W pewnym momencie
pytam: — Dlaczego się przyznałeś? Spojrzał zdziwiony, powiedział
:
Bałem się że zrobicie mi krzywdę. — Nie czaruj, powiedz dlaczego
się przyznałeś.
Wmówiliście mi, że to ja.
Może pod G. też nie gwałciłeś? — To nie ja. Zamurowało
mnie. — Nie rób ze mnie idioty. Przyznałeś się do wszystkiego, opisałeś
z detalami, złapany zostałeś zaraz po gwałcie.
To naprawdę nie ja.
Wiesz co? Ja lub ty mamy coś pod deklem. To musiałeś
być ty. Niemożliwością jest, abyś znał szczegóły bez uczestniczenia
w zdarzeniu.
Znam szczegóły bo wszystko widziałem. Nie gwałciłem,
widziałem jak gwałci.
Opowiedz.
Co tutaj opowiadać. Szedłem brzegiem drogi w kierunku
przystanku PKS. Usłyszałem kroki. Schowałem się w lesie, chcąc
przeczekać, aż osoba ta przejdzie. Zauważyłem kobietę spokojnie
idącą w kierunku wioski. Nie znałem jej.
Gdy zniknęła mi z oczu, usłyszałem jakieś odgłosy, których nie
potrafię opisać.
Zaciekawiony wróciłem, chciałem wyjaśnić przyczynę. Wówczas
wszystko widziałem. Obserwowałem tak długo, aż facet uciekł.
Zaraz potem zrobiłem to samo, uciekłem.
Po drodze zostałem zatrzymany.
Jeżeli nie znasz sprawcy, siedzieć będziesz do końca wyroku,
wymyślając kolejne bajeczki. Wiesz kto to był? — Wiem… To R., stary
bandyta, mieszkaniec wioski.
Natychmiast przedzwoniłem do szefa. Gdy wróciłem, R. był
przesłuchiwany.
Przyznał się. Wiedział, że jego działalność jest osądzona, ale nie
przeszkadzało mu to. Stwierdził, że ten, który siedzi i tak nie miał
gdzie mieszkać, więc więzienie dobrze mu zrobi.
Szybko zamienili się miejscami. Odsiedział wszystko.

2 komentarze:

  1. Niesamowite historie. Czytam z zapartym tchem i nie mogę przestać.

    OdpowiedzUsuń