środa, 24 lipca 2019

Wypadkowo


Zginął w wypadku samochodowym około godz. 5.35 rano.
Razem z nim odeszło trzech kumpli. którzy jego Trabantem jechali.
Jechał zbyt szybko, zawsze tak jeździł, gdy na zakręcie wpadł pod
jadącego z przeciwnej strony ciężarowego Kamaza. Mokro było, przy
tym zakręt, szybkość. Kamaz też nieźle pędził. Jego kierowca odwoził
żonę na dworzec PKP. Z wypadku pamiętam jeszcze, że dłuższy
czas szukaliśmy głowy kierującego. Pozostali byli na miejscu,
w całości. Sąsiadki dwie. Kupiły flaszkę żytniej. Siedziały w mieszkaniu
jednej z nich. Popijały, śmiały się, cieszyły życiem. Miały powody
do radości. Nie martwiły się o pieniądze. To była domena ich
mężczyzn. Skoro starczało na flaszkę, było ok. Tym razem odrobinę
zabrakło. Postanowiły dopić piwem. Wyszły do sklepu, który
usytuowany był po drugiej stronie ulicy. Postanowiły skrócić drogę
i przejść z dala od pasów. Nie przeszły, nie kupiły piwa. Jedna zginęła
na miejscu. Drugiej się udało, widuję ją do dzisiaj. Zdarzenia,
o których wyżej, miały miejsce w okresie dwóch trzech miesięcy, tak
pamiętam. Po roku życie nabrało innych kolorów. Poznali się. Ona
wdowa po właścicielu Trabanta, on wdowiec po niedopitej żonie.
Pokochali się, zamieszkali razem. Zaczęło się szybko. Wódka, piwo
lało się strumieniami. Pili użalając się nad swoim losem. Gdy zabrakło,
on bił ją, ona jego, przy czy on nie wrzeszczał, gdy był torturowany.
Ona darła się przeraźliwie. Taki styl. Byli ze sobą osiem,
dziewięć lat. Zachorował na raka. Opiekowała się nim troskliwie.
Gdy zmarł, świat się załamał. Nie miała nikogo. Siadła przy stole,
rozmyślała. Potem poszła do sklepu, kupiła butelkę wódki. Wróciła
do mieszkania. Piła i płakała. Nie wypiła wszystkiego. Chwiejnym
krokiem poszła na dworzec kolejowy. Wykupiła bilet do najbliższej
miejscowości. Udała się na peron. Kasjerce wydawała się taka trochę
niepewna. O swoich spostrzeżeniach powiadomiła SOK-istów.
Poszli za nią, udając się na peron gdzie miał podjechać pociąg na
który wykupiła bilet. Nie było jej tam. Była na innym peronie. Właśnie
podjeżdżał pociąg. Usłyszeli krzyk…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz