środa, 24 lipca 2019

Noc poślubna


Wpadła jak burza, w sukni ślubnej z welonem. Młoda, piękna,
zapłakana. Ślubny wypił zbyty dużo, właściwie przesadził. Postanowiła
położyć go spać i wrócić do gości. Poszedł jak baranek.
Gdy ścieliła łóżko zamknął drzwi. Postanowił skonsumować małżeństwo.
Nie miała ochoty widząc, że jest zbyt pijany. Zaczął bić,
chcąc siłą wymusić posłuszeństwo. Bił mocno, skoro przybiegła się
poskarżyć. To, że uciekła zawdzięcza szczęściu. Ślubny nie miał
sił, położył się i zasnął. Przeżyła to okropnie. Poprosił aby siadła
na kozetce, która była w Posterunku. Szlochała i mówiła. Szczerze
mówiąc, bardziej szlochała. Siadł obok niej, zaczął głaskać włosy,
prosić aby się uspokoiła. Był dla niej jak ojciec. Przytulił delikatnie
do siebie. Położył dłoń na jej piersi. Nie reagowała. Wychodząc
powiedziała, że żałuje. Rozłożył bezradnie ręce. Głupio wyszło, niestety.
Wróciła na poprawiny. Potem urodziła syna poczętego
w Posterunku. Ma w sobie krew gliniarza, to widać i czuć. Chowany
jest przez ojczyma, który nie wie, że nim jest. Kocha dziecko, które
jest dla niego skarbem. Nieważne kto pocznie, ważne kto wychowa.
Faktyczni rodzice chłopaka, nie utrzymują ze sobą kontaktów mimo,
że widują się każdego dnia. Poślubieni nie mają więcej dzieci.
To znak, że nie bije jej więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz